środa, 1 października 2014

Drukarki 3D w służbie przemysłu zbrojeniowego

Jak zaoszczędzić na produkcji zbrojeniowej? Wystarczy wykorzystać technologię drukarek 3D. Ta zdobywająca coraz większą popularność metoda produkowania z plastiku i metalu różnych przedmiotów w końcu znajduje zastosowanie również wśród wojskowych. 

fot. http://www.materialworldblog.com/


Jak przyznaje wiceprzewodniczący Szefów Połączonych Sztabów admirał James "Sandy" Winnefeld marynarka wojenna już dziś jest w stanie drukować części do okrętów i samolotów, jednak przyznaje, że wiele na produkcję wielu elementów będą musieli jeszcze poczekać. Jeszcze kilka lat minie zanim będą oni w stanie na bieżąco uzupełniać brakujące części, jednak Winnefeld jest przekonany, że "taki dzień z pewnością nadejdzie". 

Sama marynarka Stanów Zjednoczonych dysponuje obecnie około 70 obiektami zajmującymi się drukowaniem 3D, projekt jest wspierany przez rząd Baracka Obamy, który inwestuje pokaźne kwoty w technologie druków 

Druk 3D rozpowszechnia się co raz bardziej, korzystają z niego już nawet czołowi producenci samolotów tacy jak choćby Lockheed-Martin, który wykorzystuje go przy wytwarzaniu samolotów F-35 Joint Strike Fighter, póki co tylko przy podzespołach, ale przedstawiciele firmy są przekonani, że wkrótce zakres działania ulegnie znacznemu poszerzeniu. Zapowiada to przedstawiony ostatnio przez firmę Aerojet Rocketdyne silnik, który został w całości stworzony dzięki wykorzystywaniu drukarek 3D.

Wykorzystanie tej technologii w tak zaawansowanych projektach może wpłynąć zarówno na cenę i koszt produkcji broni jak i na zdolność zorganizowanych grup przestępczych do stworzenia własnego przemysłu zbrojeniowego. 

fot. visualcapitalist.com



wtorek, 30 września 2014

Tierieszkowa nie była pierwsza? Bracia, którzy usłyszeli śmierć sowieckiej astronautki

Na początku lat 60. XX wieku, w domu nieopodal Turynu we Włoszech dwóch braci: Achille Judica Cordiglia i Giovanni Battista Judica Cordiglia zajmowało się amatorskim nasłuchiwaniem sygnałów radiowych dochodzących z pierwszych obiektów wysyłanych przez rywalizujące ze sobą USA i ZSRS.

fot. Judica Cordiglia przy pracy


Pewnego dnia złapali oni sygnał, w którym pomimo szumów i trzasków dało się słyszeć mówiącą po rosyjsku kobietę. Bracia nastroili odbiorniki i zaczęli słuchać, w pewnym momencie głos kobiety się zmienił, w jej głosie dało się słyszeć niepewność a w końcu strach. Zakłócenia stawały się co raz silniejsze, do uszu włoskich radiowców zaczęły dochodzić inne dźwięki, które co raz bardziej tłumiły jej głos. W końcu usłyszeli krzyk przerażenia a następnie ciszę.

Część tego sygnału, podobnie jak innych, które udało im się uchwycić, została przez nich nagrana. Z czasem zostały one upublicznione, pojawiła się wówczas teoria, według której braciom Judica Cordiglia udało się uwiecznić śmierć pierwszej sowieckiej astronautki, która udać się w kosmos przed Walentiną Tierieszkową, jednak podczas próby wejścia w atmosferę jej pojazd uległ uszkodzeniu. Władze ZSRS nigdy nie potwierdziły czy faktycznie głos anonimowej pilotki był głosem kobiety wysłanej przez nich w kosmos.

Poprzednicy Gagarina?

Eksperci badający sprzęt, na jakim pracowli Judica-Cordiglia przyznają, że byli oni w stanie wychwytywać i nagrywać sygnały z niektórych misji, jednak zarówno Amerykanie jak i Rosjanie nigdy nie potwierdzili ich autentyczności. Powodem może być fakt, że bracia dysponują materiałami, z których wynika, że zanim Sowieci ogłosili światu sukces swojej pierwszej misji kilkakrotnie odnieśli porażkę a ich astronauci zginęli. Przykładowo twierdzą oni, że jeden z nich pochodzi z listopada 1960 roku, a więc sprzed misji Jurija Gagarin i zawiera wiadomość nadaną alfabetem Morsa: "SOS DO CAŁEGO ŚWIATA", na innym z lutego 1961 roku słychać ciężki oddech i przyspieszone bicie serca umierającego astronauty.

Historię z kobietą-astronautą opublikował w 1965 roku Corierre della Sera i pochodzić miała ona z listopada 1963 roku. Czy była prawdziwa? Tego zapewne ani Rosjanie ani Amerykanie nigdy nie potwierdzą.

Filmowa próba przedstawienia chwili gdy bracia usłyszeli sygnał od sowieckiej astronautki:



Kosmonauta from Mirjam Veske on Vimeo.




źródło:
http://it.wikipedia.org/wiki/Achille_e_Giovanni_Judica_Cordiglia
http://www.aerospaceweb.org/question/conspiracy/q0235.shtml

http://vimeo.com/106216724

poniedziałek, 29 września 2014

Fragment powieści "Kod Władzy", rozdział 53, Mazury, Polska



Spokój Poula nie trwał długo. Od dłuższego czasu jechali prostym odcinkiem drogi, a Poul spoglądał co chwilę w lusterko. Poruszył się nerwowo na fotelu, gdy zauważył zbliżające się jeepy. Nie był najlepszym kierowcą. Jego pasażerowie oglądali się do tyłu. Milczeli. Na ich bladych twarzach widać było strach. Poul zwolnił przed skrętem w prawo. Za zakrętem nie dostrzegł żadnych zabudowań. Ale cały czas miał nadzieję, że dotrze do bardziej zaludnionego miejsca, zanim ciągle skracające dystans samochody ich dopadną. Był pewien, że go ścigają. Żałował teraz, że zabrał ze sobą tych młodych ludzi. Wyrzucał sobie, że to brak poczucia własnego bezpieczeństwa wpłynął na decyzję o podwiezieniu ich. Przerażenie potęgowało się. Jest teraz odpowiedzialny nie tylko za swoje życie, ale także za autostopowiczów. Niewinnych, przypadkowych pasażerów, którzy znaleźli się w samym centrum koszmaru. Spojrzał raz jeszcze w lusterko.
– Boże, w tobie cała nadzieja – pomodlił się.
Droga stawała się coraz bardziej kręta. Wznosiła się w górę i w dół. Z obu stron ciągnął się gęsty las. Poul jechał teraz wolniej. Liczne zakręty nie pozwalały rozwinąć większej prędkości. Nagle zobaczył rozświetlony przód czarnego jeepa tuż za sobą. Nie mógł dostrzec jego kierowcy. Samochody wyjechały na prostą. Poul zauważył, że jadący za nim jeep włączył lewy kierunkowskaz. Chciał go wyprzedzić.
– Może po prostu jadą szybko, a ja niepotrzebnie panikuję.
– Czuł jednak, że prawda jest zupełnie inna.
Nie miał wyjścia. Nie potrafił uciec. Zjechał na skraj drogi. Pierwszy samochód wyprzedził go. Jechał teraz, jak gdyby nigdy nic, przed nim. Samochody weszły w zakręt.
„Nie chce mnie wyprzedzić – pomyślał Poul, spoglądając we wsteczne lusterko. – Spokojnie, zaraz to zrobi”. Wyjechali na kolejną prostą. Mknęli teraz ponad sto kilometrów na godzinę.
– No, wyprzedzaj... – Poul denerwował się.
Nagle jadący przed nim zaczął gwałtownie hamować. Poul spóźnił się wpatrzony w lusterko. Jego wóz zbliżył się nie- bezpiecznie do tyłu hamującego auta. Nacisnął gwałtownie hamulec. Samochodem zaczęło rzucać. Wyprostował gwałtownie kierownicę. Zwolnił. Jadący przed nim jeep uniemożliwiał mu ominięcie go, coraz bardziej wytracał prędkość.
Spojrzał w lusterko. Drugi samochód zbliżał się do jego tylnego zderzaka.
Poul musiał się zatrzymać. Jeep przed nim również stanął. Auto Poula stało na pustej drodze, zablokowane przez czarne pojazdy. Z samochodu stojącego przed nim wyskoczyli dwaj mężczyźni. Podbiegli z obu stron. W tym samym momencie otworzyli przednie drzwi.
– Wysiadać! – krzyknął mężczyzna. – Ty też – skinął głową
na dziewczynę. Wysiadł z samochodu. Stojący obok niego mężczyzna szarpnął go mocno i rzucił na maskę. Szybko sprawdził, czy nie ma przy sobie broni.
Poul spojrzał w kierunku młodych ludzi. Drugi mężczyzna popchnął ich do rowu odgradzającego drogę od lasu. Po chwili dostrzegł, że tamten sięgnął pod marynarkę. Wyjął spod niej pistolet. Bez słowa wymierzył do chłopaka. Wystrzelił. Tamten osunął się na ziemię. Poul usłyszał narastający huk. Nie wiedział, co się dzieje. Spoglądał na scenę rozgrywającą się po drugiej stronie samochodu. Przerażona dziewczyna wpatrywała się w mężczyznę w garniturze. Ten wymierzył do niej i ponownie strzelił. Upadła na chłopaka. „Boże!” – zawołał w myślach Poul. Poczuł jak uderza go fala gorąca, z trudem nabrał powietrza. To, co stało się przed chwilą wydało mu się tak koszmarne i nierealne zarazem, że nie był w stanie się poruszyć. Jednak szybko musiał ocknąć się z letargu. Stojący przy nim mężczyzna szarpnął go ponownie.
– Teraz na ciebie kolej, księżulu – syknął po angielsku. – Ruszaj!Jego ostatnie słowa zagłuszył ryk wtaczającego się na drogę przed jeepem ogromnego samochodu, wywożącego z lasu ścięte pnie drzew. Za nim jechał kolejny samochód. Pierwszy z nich znalazł się na wysokości jeepa. „Muszę uciekać!” Obaj mężczyźni spoglądali w kierunku jadących pojazdów. Poul odruchowo rzucił się pędem przed maskę ciężarówki z drewnem. Przebiegł przed nią i wpadł w las. Rzucili się za nim, ale jadące samochody uniemożliwiły im przebiegnięcie drogi. Z drugiego auta wyskoczyli dwaj kolejni mężczyźni.
– Ty zostajesz! – krzyknął człowiek z pistoletem, wskazując nim na kierowcę drugiego pojazdu. – Posprzątaj tu. A ty z nami – wskazał na drugiego. – Macie premię, jak złapiemy tego gnoja. Martwego lub żywego. Pozostali wyjęli broń i rzucili się w pogoń za uciekającym. Poul przedzierał się przez krzewy. Gałęzie uderzały go w twarz. Czuł strużkę krwi spływającą mu na usta. Biegł jak najszybciej, niemalże na oślep. Rozgarniał gałęzie, potykał się o wystające korzenie. Biegnąc, ślizgał się. Wiedział, że walczy o życie. Nie oglądał się za siebie. To, jaka odległość dzieliła go od mężczyzn, nie miało dla niego żadnego znaczenia. Ważna była tylko droga przed nim. Wbiegł na leśną ścieżkę prowadzącą w lewo, równolegle do drogi. Wyżłobione w niej koleiny przejeżdżających ciężkich samochodów, wypełnione były wodą. Biegł pomiędzy nimi, lecz od czasu do czasu osuwał się do mętnej wody. Bał się, że złamie nogę, ale strach dodawał mu sił. Poul w collegu biegał w reprezentacji szkoły. Jego organizm pamiętał długie treningi. Ta dawna umiejętność miała teraz zadecydować o jego życiu. Daleko za sobą słyszał nawołujące się głosy goniących go. Nie rozumiał języka, w jakim wołali do siebie. Droga, po której biegł, skręcała teraz gwałtownie w prawo. Wiedział, że jak do niej dotrą, już go na niej nie zobaczą. Będą musieli się rozdzielić. Będzie miał za sobą najprawdopodobniej tylko jednego przeciwnika. Starał się przyspieszyć. W pewnej chwili przewrócił się, potykając się o wystający z trawy kamień. Przekoziołkował kilka razy. Jego ubranie przesiąkało wodą. Czuł przyklejające się do ciała błoto. Pozbierał się szybko. Próbował równo oddychać. Trzymał nerwy na wodzy, starając się nie spoglądać za siebie. Biegnąc, zastanawiał się, dokąd ma się skierować. Pomyślał, że najlepiej będzie wydostać się z powrotem na drogę. Zatrzymać jakiś samochód i zmusić kogoś, by go zabrał. Zanim któryś ze ścigających zabije kolejną osobę, muszą odjechać. Jeśli będzie miał szczęście, kręta droga ukryje fakt, że ucieka samochodem. Nim się zorientują, upłynie prawdopodobnie sporo czasu, który pozwoli mu być może uratować życie. Skręcił gwałtownie w prawo. Biegł teraz ukosem pod górę, oddalając się od miejsca, w którym ich zatrzymano. Im dalej, tym lepiej. Droga pod górę mogła dać mu kolejne metry przewagi. Biegł po stromym zboczu. Las rzednął. Poul ślizgał się po mokrym mchu, ale jego wygodne włoskie buty pomagały mu w biegu, przylegając dokładnie do stóp.
– Jeszcze kilkaset metrów... No, dalej do przodu... – szeptał do siebie, dysząc.
Nie słyszał głosów ścigających go ludzi. Strach mobilizował go.
Po chwili zobaczył skraj lasu.

piątek, 26 września 2014

Gdzie najwięcej obserwuje się UFO? Czy ilość obserwacji rośnie? [INFOGRAFIKA]

Napisanie ostatniego postu na temat malunków naskalnych uświadomiło mi, że dawno nie publikowałem żadnych materiałów na temat UFO. Oto kilka ciekawych infografik jakie udało mi się zgromadzić. Mam nadzieję, że posłużą one jako ciekawy wstęp do dyskusji na temat tego zjawiska. Zapraszam.






czwartek, 25 września 2014

Indie: czy liczące 10 tysięcy lat malowidła przedstawiają istoty pozaziemskie?

Indyjscy archeologowie mają nie lada problem, odkryte przez nich malowidła naskalne liczyć mogą nawet 10 tysięcy lat, ale problem jest inny: widać na nich postacie wyglądające jak przybysze z kosmosu.




 
Oficjalny pogląd jest jasny i oczywisty: nasza historia ma charakter liniowy, ludzkość nigdy nie kontaktowała się z obcymi cywilizacjami, nigdy też w przeszłości nie istniała żadna ludzka zaawansowana cywilizacja. Problem pojawia się kiedy chcemy wytłumaczyć zjawiska zupełnie przez oficjalną wersję historii niewytłumaczalne, takie jak wiek Sfinksa, piramidy rozsiane po całym świecie czy tunele ciągnące się pod prawie całym kontynentem europejskim. Nasza wiedza o przeszłości wciąż jest względnie nieduża, zwłaszcza, że ogromna ilość wykopalisk i wiedzy archeologicznej pochodzi przede wszystkim z okolic Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. A przecież reszta świata wciąż skrywa przed nami swoje tajemnice.

Taka sytuacja ma miejsce w przypadku mieszczącej się około 130 kilometrów od Raipuru (środkowo-wschodnia część Indii) wiosek Chandeli i Gotitola, gdzie w okolicznych jaskiniach odnaleziono tajemnicze malunki na skałach mogące przedstawiać przybyszy z innej planety.

Niektórzy mieszkańcy okolicznych miejscowości otaczają te malowidła czcią, inni opowiadają historie zasłyszane od ich pradziadów, z którzy opowiadali im o ludziach zwanych "rohela", czyli nieduzi, którzy niegdyś przybyli na ziemię prosto z nieba w okrągłym, latającym obiekcie a następnie zabrali ze sobą kilku mieszkańców wioski.

Chociaż archeolodzy oceniają wiek malowideł na blisko 10 tysięcy lat, to jednak wciąż nie utraciły one swoich barw. Widać na nich postacie trzymające przypominające broń przedmioty, gdzieniegdzie mają one na sobie stroje przypominające kombinezowny kosmiczne, nie widać jednak ich rysów twarzy.

źródło: Ufo-blogger

środa, 24 września 2014

Wojny informacyjne: W razie wojny lub rebelii Rosja odetnie internet

Wybuch wojny lub niepokojów społecznych to niezwykle istotny dla wszelkiej propagandy moment - władze muszą wówczas przekonać opinię publiczną za granicą, że na ich terytorium sprawy mają się dobrze. Jak tego dokonać? Wystarczy odciąć obywatelom internet.

fot. http://shootingfromthelip.wordpress.com

Właśnie taką strategię zastosują najpewniej rosyjskie władze w sytuacji gdy napięta sytuacja w kraju wydostanie się spod kontroli i dojdzie do eskalacji przemocy. Nauczeni przykładami z Arabskiej Wiosny a ostatnio również w Ukrainy Rosjanie rozważają w tej chwili na poziomie komisji bezpieczeństwa scenariusz, w którym internet zostanie odcięty.

Pytanie jednak, kto odetnie kogo, gdyż w tej chwili duża ilość stron w Rosji umieszczonych jest na zagranicznych serwerach. Zdaniem ministra komunikacji, Mikołaja Nikoforowa "Rosja w ostatniem czasie stanęła w obliczu jednostronnych sankcji. W takich warunkach pracujemy nad scenariuszami, według których nasi partnerzy zdecydują się na odcięcie nas od internetu".

Prace komisji zakładają w takiej sytuacji przygotowanie scenariusza, w którym ustanowiona zostanie kontrola państwowa nad ruchem w internecie, analogiczna do tej jaka miała miejsce w 2011 roku w Egipcie kiedy to władze zablokowały dostęp przede wszystkim do serwisów społecznościowych z Twitterem i Facebookiem na czele.




wtorek, 23 września 2014

Narzędzia tortur na sprzedaż? Chińskie firmy są liderem w eksporcie

Potężna chińska gospodarka i miliony niedużych przedsiębiorstw z Państwa Środka są w stanie dostosować się do wszelkich potrzeb swoich klientów. Nisza do zagospodarowania znalazła się nawet na rynku narzędzi tortur. 

fot. bredmaker /sxc.hu




Ponad 130 firm zaangażowanych jest w produkcję bądź handel sprzętu służącego do torturowania ludzi - podała Amnesty International za pośrednictwem agencji Reutera - z kolei dekadę temu było ich jeszcze tylko 28. Głównym odbiorcą narzędzi są rządy państw afrykańskich oraz południowoazjatyckich, tylko jedna z badanych firm przyznaje, że posiada kontakty handlowe w blisko 40 afrykańskich krajach wysyłając tam między innymi tasery, krzesła z możliwością unieruchomienia siedzącego oraz specjalne kajdanki zakładane na kciuki. Narzędzia te uznawane są za naruszające zasady prawa międzynarodowego i łamiące prawa człowieka.

Amnesty International poinformowała również, że posiada zdjęcia z Ghany, Senegalu, Egiptu oraz Madagaskaru, na których widać jak policja korzysta z wyprodukowanych w Chinach pałek elektrycznych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych ChRL pozostało nieuchwytne i nie udzieliło w tej sprawie żadnego komentarza. Same Chiny również pozostają dalekie od zachowywania standardów jaki oczekuje AI, dopiero w listopadzie ubiegłego roku chiński sąd najwyższy uznał, że należy odejść od wymuszania zeznań przy pomocy tortur.



poniedziałek, 22 września 2014

Fragment powieści "Kod Władzy". Rozdział 52, gdzieś na Mazurach

fot. Wikipedia


Droga prowadząca na Mazury stawała się z każdym kilometrem coraz bardziej malownicza. Poul ściszył radio. Przy podawaniu wiadomości automatycznie robiło się głośniej. W jego odczuciu za bardzo. Zatrzymał się w małej przydrożnej restauracji. Przemył twarz i usiadł przy stoliku. Zamówił czarną kawę. Do Kajetana miał już nie więcej niż sto pięćdziesiąt kilometrów. Gdy pił kawę, jego uwagę przyciągnął odgłos gwałtownego hamowania. Spojrzał na parking. Kolejno zatrzymały się na nim dwa olbrzymie czarne jeepy. Z każdego wysiadło dwóch mężczyzn. Krótko obcięci, w granatowych garniturach i czarnych okularach, wyglądali jak członkowie ochrony rządowego orszaku. „Może zaraz nadjedzie jakiś państwowy dostojnik” – pomyślał Poul. Mężczyźni nie weszli do środka. Przechadzali się po parkingu, oglądając stojące na nim samochody. Poul poczuł się nieswojo, gdy zatrzymali się na dłużej przy jego aucie. Przyglądali mu się uważnie, wymienili kilka uwag. W pewnej chwili, jak na komendę, odeszli od samochodu Poula. Dwaj wsiedli do jednego z zaparkowanych jeepów, trzeci usiadł za kierownicą auta zaparkowanego obok. Czwarty udał się w kierunku wejścia do restauracji. Poula ogarnął dziwny niepokój. Miał nieodparte wrażenie, że to właśnie on jest obiektem ich poszukiwań. Wziął do ręki dużą kartę menu. Kiedy mężczyzna wszedł na salę, zasłonił nią twarz.
„Boże, co ja wyprawiam... Niedługo będę się bał własnego
cienia” – pomyślał. Starał się uspokoić, ale niepewność go nie opuszczała. Ostatnie wydarzenia spotęgowały w nim poczucie zagrożenia. W ciągu minionego tygodnia dwukrotnie ktoś próbował go
zabić. Spoglądał ukradkiem na przechadzającego się po restauracji mężczyznę. Ten uważnie rozglądał się po sali. Po chwili wyszedł. Poul spojrzał przez szybę. Mężczyzna podszedł do samochodu, w którym siedzieli dwaj jego towarzysze. Powiedział coś do nich i odszedł w kierunku drugiego auta. Wsiadł. Jeepy jednak nie ruszyły z parkingu. Stały nieruchomo. „I co teraz? Co mam robić?” – zastanawiał się Poul. Narastała w nim panika. Wiedział, że niczego sobie nie uroił. Czekano
na niego. Był w potrzasku.

– Czy czegoś jeszcze pan sobie życzy? – usłyszał głos kelnera tuż na swoim uchem.
Spojrzał w górę.
– Nie dziękuję, jeżeli pan pozwoli, zapłacę.
– Proszę. Kelner sięgnął po bloczek. Wymienił kwotę i odebrał należność. Poul został sam. Spojrzał nerwowo za okno. Samochody stały nadal. Nagle z hukiem otworzyły się drzwi wejściowe. Do wnętrza wpadł młody chłopak z długimi kręconymi włosami i plecakiem przewieszonym przez ramię. Towarzyszyła mu zgrabna, krótko obcięta brunetka w dżinsowej spódniczce z turystyczną czerwoną torbą.
– Czy ktoś jedzie na Mikołajki? – zawołał chłopak. – Mikołajki?! – powtórzył.

– Ja, ja jadę! – Poul poderwał się z krzesła. Zrozumiał, że ma do czynienia z dwójką autostopowiczów. W głowie zaświtała mu myśl, że może ci młodzi ludzie zmylą czekających na niego ludzi. A może ich obecność po prostu doda mu odwagi, przecież to miejsce publiczne. Nic nie może się stać.
– A zabierze nas pan? – zapytał chłopak po angielsku.
– Oczywiście, już wychodzę. Poczekajcie przy volkswagenie.
– Dobra, chodź Aga. – Pociągnął dziewczynę za sobą.

Wyszli na zewnątrz. Poul poszedł za nimi. Podszedł do samochodu, niepewnie spoglądając w stronę jeepów. Czarne szyby zasłaniały twarze siedzących w środku. Otworzył bagażnik, chłopak wrzucił do środka plecak. Wsiedli we troje do wozu. Powoli odjechali. Poul spojrzał w lusterko. Jeepy ruszyły z miejsca. Wtoczyły się na drogę. Skręciły w kierunku, w którym jechał. Poul poczuł kropelki potu na czole. Chłopak z dziewczyną rozmawiali o czymś głośno. Dodał gazu. Minąwszy długi zakręt, Poul z niecierpliwością wpatrywał się w lusterko. Samochody znów się pojawiły.
„Chyba mamy problem” – pomyślał.

Starał się jechać spokojnie, nie dając poznać jadącym za nim, że zauważył pościg. Za oknem przesuwały się coraz szybciej mazurskie widoki. Dzieląca ich odległość zmniejszała się. Poul zauważył, że zbliża się do przejazdu kolejowego. Przyspieszył. Gdy wyjechał zza zakrętu, zauważył migające czerwone światło i dróżnika rozpoczynającego opuszczanie metalowych barier. Jeszcze bardziej przyspieszył. Samochód z dużą prędkością przetoczył się przez przejazd. Poul spojrzał w lusterko. Szlabany zamknęły się. Z drugiej strony przed nimi zatrzymały się czarne samochody. Wyskoczyli z nich mężczyźni. Krzyczeli coś do dróżnika, lecz ten kręcił przecząco głową. Poul dodał gazu. Samochód jechał szybko. Jego pasażerowie przestali ze sobą rozmawiać. Uciekał bez planu. Starał się szybko wymyślić jakieś rozwiązanie.
– Czy znacie tę okolicę? – zapytał młodych ludzi.
– Nie bardzo, a czego szukamy? – zapytała trzeźwo dziewczyna.
– Najlepiej posterunku policji – odpowiedział.
– Boże! Czy coś nam grozi?! – zapytała przerażona.
– Nie wiem, ale nie podobają mi się tamte samochody – odparł Poul. – Może to przypadek, ale mam wrażenie, że za nami jadą.– Czy pan ich zna? – zapytała.
– Nie, ale słyszałem, że często kradną tu samochody, może o to chodzi.
Odetchnęła głośno.
– Pewnie tak...
– Trzymajcie się mocno, spróbujemy dojechać do jakiejś zaludnionej okolicy.
– OK – potwierdziła. Powiedziała coś do chłopaka.
Ten pokiwał głową. Zacisnął mocniej dłoń na uchwycie nad drzwiami.
Poul spojrzał w lusterko. Nikt za nimi nie jechał.

piątek, 19 września 2014

Przypominamy: Kochanie... zróbimy sobie państwo!

Referendum w Szkocji okazało się, przynajmniej oficjalnie, tryumfem demokracji, na jego wynik czekało jednak wielu mieszkańców takich krajów jak Katalonia, Kraj Basków, Bawarii a także Bośniaccy Serbowie i być może przede wszystkim mieszkańcy Donbasu zwanego od niedawno Noworosją. Jak wspomnieli przedstawiciele tego nie uznawanego przez większość świata państwa, wynik referendum w Szkocji stworzy bardzo ważny precedens, na który również oni będą mogli się powołać. My tymczasem przypomnijmy sobie tekst na temat tego jak tworzy się nowe państwa na mapie.

Globalny terroryzm, globalne wyzwania, globalny podatek, a także światowe państwo, które ma nad tym wszystkim sprawować pieczę. W czasach, gdy drogi do zjednoczenia Ziemi w jeden organizm państwowy wydają się być bliższe niż kiedykolwiek w historii, warto przyjrzeć się koncepcjom alternatywnym, czyli zakładającym niepodległość jak największej ilości państw.

Rzeczywistość polityczna jest dynamiczna, niektóre państwa upadają, a na ich miejscu wyrastają nowe, żywotne organizmy. Powstanie niektórych przebiega w sposób w miarę pokojowy, inne z kolei swoją drogę do niezależności muszą wywalczyć w długich i krwawych wojnach
 
 

czwartek, 18 września 2014

Telepatia na polu walki? Już wkrótce będzie można myślą sterować maszynami!

Komunikacja między dwiema osobami za pomocą myśli. Marzenie? A może co raz bliższa nam technologia?



Tym razem coś nowego - nie będzie o najnowszym odkryciu amerykańskich czy japońskich naukowców, lecz wiadomość dotarła z Europy, a dokładnie z Hiszpanii. W czasopiśmie PLOS ONE opublikowali oni raport ze swoich badań, z których wynika, że udało im się stworzyć technologię umożliwiającą ludziom komunikować się za pomocą telepatii przez internet bez jakichkolwiek implantów.

Jeden z uczestników badań znajdował się w Thiruvananthapuram w Indiach i miał na głowie elektroencefalograf (EEG), który odczytywał sygnały elektromagnetyczne z jego mózgu. Poproszono go by skoncentrował się na przenoszeniu obiektu na ekranie, następnie komputer na tej podstawie tworzył kod zerojedynkowy. Wiadomość była następnie wysyłana emailem do trzech osób w Strasburgu. Ostatecznie zakodowana wiadomość była transferowana dzięki komputerowi po raz pierwszy w historii między dwoma mózgami i to bez użycia wszczepionego implantu!

To odkrycie jest z pewnością przełomowe, aczkolwiek nie tylko Hiszpanie pracują nad podobnymi rozwiązaniami. Swoje programy badawcze mają między innymi Niemcy i Amerykanie, i chociaż z punktu widzenia wojskowości znacznie ważniejsze jest opracowanie sprawnej komunikacji między ludzkim mózgiem a maszyną co może zrewolucjonizować współczesne pole walki, to jednak również zdolność komunikowania między ludźmi może się przydać. W końcu sami żołnierze nie będą musieli korzystać z radia czy znaków, wystarczy sama myśl. Czy to nie wielka zmiana?





źródło: Defense One

- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf