wtorek, 21 października 2014

Oto czego boją się ludzie na świecie

Mieszkańcy USA i sporej części Europy (w tym Polski) najbardziej obawiają się nierówności, ale dla naszych rodaków dużym zagrożeniem pozostaje broń atomowa. Zobaczcie czego boi się świat współcześnie.




Wiosną tego roku Pew Research Center przeprowadziło sondę obejmującą 48 tysięcy respondentów z 44 państw świata. Każdemu z nich zadano jedno pytanie dotyczące tego czego obawiają się najbardziej, pytanie nie było otwarte, zawierało ono do wyboru pięć możliwych odpowiedzi :

- AIDS i innych chorób,

- broni atomowej,

- zanieczyszczenia środowiska,

- nierówności

- nienawiści religijnej i etnicznej

Czego zatem boją się mieszkańcy naszej planety? To zależy od regionu. Dla żyjących na Bliskim Wschodzie największym zagrożeniem pozostaje religijna i etniczna nienawiść aż 34% respondentów z tamtego rejonu wybrało właśnie tą odpowiedź. Z kolei nierówność jest powodem obaw dla Europejczyków i obywateli USA,podczas gdy w krajach o znacznie większym rozwarstwieniu, czyli państwach Ameryki Południowej, Azji i Afryki stanowi to znacznie mniejszy problem (zwraca na niego uwagę po 18% respondentów). Znacznie ważniejsze jest dla nich zagrożenie płynące ze strony broni atomowej (Ameryka Łacińska - 26% respondentów), zanieczyszczenie środowiska naturalnego (Azja - 22%) i AIDS (Afryka - 29%).

Jeśli przyjrzymy się samej Europie to dla Polski zagrożenie nierównością wskazało 32% badanych (tyle samo co we Francji i we Włoszech), ale również broń atomowa jest widziana w naszym kraju niechętnie, gdyż aż 28% respondentów (najwięcej w Europie) właśnie ją wskazało jako główne zagrożenie. Z kolei dla Brytyjczyków i Francuzów znacznie poważniejsze problemy mogą nastręczać konflikty na tle rasowym i religijnym na co zwróciło uwagę ponad 30% tamtejszych badanych. Najbardziej wrażliwym na zagrożenia ze strony nierówności krajem w Europie jest Hiszpania, tam aż 54% respondentów wskazało właśnie na nie jako na główny problem.

A co dla Was jest głównym zagrożeniem? Zgadzacie się z tą ankietą?



poniedziałek, 20 października 2014

Fragment powieści "Kod Władzy": Rozdział 55 Mazury, Polska

www.freefoto.com

Ciemność nocy była nieprzenikniona. Pusta o tej porze droga, którą poruszał się granatowy samochód, była ledwie widoczna w otaczającym ją rozległym lesie. Wewnątrz auta panowała cisza. Jadące w nim trzy osoby skupiały swoją uwagę na mijających ich z rzadka pojazdach. Każde pojawiające się w tylnym lusterku światło koncentrowało na sobie wzrok kierowcy i mobilizowało dwoje pozostałych pasażerów do odwrócenia się do tyłu. Za każdym razem Marc dodawał wtedy gazu i zmuszał samochód do szybszej jazdy. Monik siedząca na przednim siedzeniu, ukradkiem spoglądała na czerwony elektroniczny licznik kilometrów, znajdujący się pod kierownicą. Pamiętała, że Marc pytany przez Poula odpowiedział, że od chaty Kajetana dzieliło ich pięćdziesiąt kilometrów. Od miejsca, w którym wsiadł Poul, przejechali około piętnastu do najbliższego miasteczka. Marc niczym wytrawny agent znalazł miejsce, w którym ukryli samochód. Sami schowali się w niewielkim regionalnym muzeum. Przedłużali swój pobyt, rozmawiając z jego dyrektorem. Przedstawiwszy się jako zagraniczni dziennikarze zainteresowani regionem, znaleźli się w końcu na skromnej kolacji w jego domu. Tam mogli się czuć bezpiecznie. W dalszą drogę ruszyli przed dwudziestą trzecią. Pozostał im już niewielki odcinek do bezpiecznego schronienia. Czuli się trochę jak zaganiane do pułapki zwierzęta.
– Gdzieś tu znajdowała się kwatera Hitlera, prawda? – przerwała milczenie Monik.
– Prawda – odpowiedział jej Marc. – Znacie historię tego miejsca?
– Wiem, że był to olbrzymi bunkier zbudowany pod koniec wojny, w którym dokonano zamachu na przywódcę III Rzeszy, nieprawdaż? – odpowiedziała.
– Mam wrażenie, że też niewiele wiem na ten temat – odezwał się Poul. – To jedna z atrakcji turystycznych tego regionu.
Myślicie, że powinniśmy zainteresować się tym miejscem?
– Chyba nie – odpowiedział Marc, redukując bieg.
Samochód wspinał się lekko pod górę.
– Przypominają mi się słowa naszego przewodnika z Książa
– wyjaśnił Poulowi. – Za dużo tam turystów, by komukolwiek przyszło do głowy coś tam dzisiaj ukrywać. Mnie to przekonuje, a was?
– Chyba też... – odparł Poul. W jego głowie wciąż huczało od ostatnich wydarzeń, zaś twarze dwójki autostopowiczów nie dawały mu spokoju. Ich śmierć była jego winą. Przecież wiedział, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. A jednak, wziął ze sobą dwoje młodych ludzi. Po co? By dodać sobie otuchy? Na razie mógł jedynie obwiniać siebie, potrzebował czasu i samotności, by wszytko poukładać... Spojrzał na Monik. Skinęła głową jakby słysząc jego myśli. Ciemność przed samochodem rozjaśniła się lekko. Wjechali na polanę, na której stała chata Kajetana. W jej małych okienkach paliło się światło.

sobota, 18 października 2014

Przypominamy: Po co DARPA ukrywa drony na dnie oceanów?

DARPA planuje budowę dronów, które "zahibernowane" czekać będą w głębinowych kapsułach na dnie oceanów. Dopiero po odpowiedniej komendzie mają zostać reaktywowane i wzbić się w górę do przestrzeni powietrznej. Zgodnie z prawem międzynarodowym, dna oceanów stanowią "wspólne dziedzictwo ludzkości" i nie podlegają jurysdykcji żadnego państwa. Czy USA chcą wykorzystać ten fakt i bez wiedzy innych rządów porozmieszczać kapsuły w różnych częściach świata?
fot. tgdaily.com
DARPA to agencja Amerykańskiego Departamentu Obrony odpowiedzialna za rozwój nowych technologii w zakresie wojska i służb mundurowych. Menadżer podejmowanego właśnie innowacyjnego programu Andy Coon podkreśla, że "celem tego typu działań jest wsparcie marynarki wojennej rozproszonymi technologiami w dowolnym miejscu i czasie na dużych obszarach morskich. Dzięki temu, możemy zbliżyć się do obszarów na które musimy mieć wpływ w sposób natychmiastowy".
Największym problemem okazać się może ogromne ciśnienie panujące na dnie oceanów. To od niego zależeć będzie skuteczność węzłów komunikacyjnych, które "przebudzić" mają drony po latach uśpienia i efektywnie pozwolić na ich wyniesienie na powierzchnię. W tym celu do projektu mają zostać zaangażowane największe firmy i organizacje na co dzień prowadzące głębinowe oceaniczne prace inżynieryjne. 


czwartek, 16 października 2014

NASA: pod powierzchnią Księżyca znajduje się wielki kwadratowy kształt

Ostatnia misja NASA dostarczyła naukowcom niezwykłych danych, które podważyć mogą całą istniejącą do tej pory historię powstawania planet.


Credit: NASA/Colorado School of Mines/MIT/JPL/Goddard Space Flight Center


Ciąg dalszy tajemnic związanych z Księżycem. Nasz jedyny naturalny satelita miał rzekomo powstać w wyniku wielkiej kolizji jaka dotknęła Ziemię miliardy lat temu kiedy to jakieś ciało niebieskie uderzyło w orbitującą wokół Słońca planetę powodując oderwanie się od niej jej części, z którego z czasem uformował się Księżyc. Tak wygląda oficjalna teoria. A nieoficjalna?

Teorii na temat genezy Księzyca jest wiele a doniesienia podobne do tego, o którym piszę poniżej z pewnością pomagają ich powstawaniu. Otóż w wywiadzie jaki niedawno udzielił portalowi Space.com pracujący na Colorado School of Mines w Golden Jeffrey Andrews-Hanna pojawia się stwierdzenie, że nasz satelita zamiast w wyniku kolizji mógł powstać w wyniku odpadania od jego powierzchni kolejnych fragmentów skał sukcesywnie zmniejszając tym samym wielkość Księżyca. To mogłoby tłumaczyć względnie duże rozmiary jakie ma Księżyc w stosunku do Ziemii, jednak najciekawszą informacją jest odkrycie przez prowadzoną przez NASA misję GRAIL niezwykłego, prostokątnego kształtu na całej powierzchni satelity.

Zaobserwowana zależność między grawitacyjnymi anomaliami na księżycu odbywa się w tak bardzo geometrycznym a zarazem nieoczekiwanym kształcie, że zmuszeni jesteśmy spojrzeć w zupełnie nowy sposób na procesy jakie dzieją się na księżycach i w ogólne na planetach"- stwierdził Andrews-Hanna - Możemy się tylko zastanawiać co może leżeć ukryte głęboko pod powierzchnią wszystkich innych planet naszego systemu słonecznego." - dodał.


środa, 15 października 2014

Czy globalizacja dobiega końca?

Proces globalizacji wydawał się nieuchronny, a jego skutki przewidywalne. Nowe, globalne społeczeństwo miało finalnie żyć w świecie bez granic, zarówno tych państwowych jak i mentalnych. Tak się jednak nie stało, w wyniku kryzysu ostatnich lat obserwujemy rosnący wzrost trendów znamionujących odwrócenie się od tego procesu.
fot. http://www.vancouversun.com



Od czasu upadku banku Lehman Brothers w 2008 światowy kryzys gospodarczy rozchodzi się na kolejne kraje powodując spadek poziomu życia w wielu z nich, a przede wszystkim prowadząc do odwrócenia się procesów integrujących gospodarki ze sobą. Jak podaje serwis Worldcrunch, wiele z regionalnych inicjatyw zaczyna mieć kłopoty - Unia Europejska zatrzymała integrację, kraje Mercosur są sparaliżowane i wszelkie ponadnarodowe inicjatywy uległy paraliżowi. Osłabł także niedawny lider globalizacji - sektor finansowy, banki pożyczają bowiem mniej, a inwestorzy z większymi oporami podejmują ryzykowne decyzje.

Również internet - największy wynalazek ludzkości ostatnich lat, a także symbol wolności i globalizacji przechodzi właśnie poważny kryzys. Pomimo siły internetowych koncernów widać wyraźnie próby wpłynięcia i ograniczeń dostępu do sieci. Już od przyszłego roku Rosjanie nie będą mieli dostępu do Google i Facebooka, Chińczycy pogodzili się z tym faktem już kilka lat temu, z kolei w Niemczech władze próbują rozbić wpływy amerykańskich gigantów poprzez odpowiednie ustawy antymonopolowe. Nie wiadomo w jakim momencie zatrzymają się próby uregulowania internetu, ale już dziś ciężko mówić o wolności w sieci.

Wiek Ameryki, wiek globalizacji

Koniec globalizacji może być też oznaką innego ważnego procesu, mianowicie końca dominacji Stanów Zjednoczonych nad światem. Dotychczasowa działalność i polityka USA oznaczały ustawiczne promowanie światowej integracji, zarówno politycznej jak i handlowej, odwrót od tych procesów może zatem oznaczać, że również dla Ameryki kończy się czas dominacji na świecie. A moze to tylko chwilowy kryzys?



wtorek, 14 października 2014

Nowy rosyjski system ostrzegania działać będzie prosto z orbity i ma powstrzymać każdego agresora

Rosja stworzy orbitalny system obrony przeciwrakietowej opierający się na sieci baz kosmicznych. Dzięki niej będzie ona w stanie rozpoznać a następnie zneutralizować pociski międzykontynentalne i taktyczne.
 


"Stworzenie ujednolicego systemu obrony w kosmosie jest jednym z głównych kierunków jaki będziemy starali się opanować" powiedział w czwartek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu. By system powstał, Rosja wystrzeli na orbitę okołoziemską cały komplet satelitów, które będą w stanie wykrywać odpalane pociski (zarówno taktyczne jak i strategiczne) oraz łączyć się z bazami naziemnymi, które na bieżąco zajmować się będą przetwarzaniem gromadzonych danych.

Ważny jest przy tym również fakt, że cały system obronny został zaprojektowany i będzie wyprodukowany wyłącznie w Rosji, nie przewiduje się korzystania z pomocy zagranicznych kontrahentów.

Informacja o nowym systemie ostrzegania jest widocznym sygnałem zmiany dotychczasowej polityki rosyjskiej, która co raz poważniej angażuje się w nowy wyścig zbrojeń. Chociaż Moskwa nei jest w stanie sprostać wymaganiom stawianym przez współczesne potęgi takie jak USA czy Chiny, to jednak stara się zachować status mocarstwa, którego wpływy sięgać mają daleko poza granice naszej planety. Czy taka strategia będzie skuteczna? Odpowiedź na to pytanie uzyskamy prawdopodobnie w ciągu najbliższych 10-20 lat, jeśli do tej pory będzie istnieć Rosja, to być może plan był jednak skuteczny.





http://stratrisks.com/geostrat/21228

http://news.xinhuanet.com/english/sci/2014-10/09/c_133702783.htm?

poniedziałek, 13 października 2014

Fragment powieści "Kod Władzy" Rozdział 55 Mazury, Polska



Ciemność nocy była nieprzenikniona. Pusta o tej porze droga, którą poruszał się granatowy samochód, była ledwie widoczna w otaczającym ją rozległym lesie. Wewnątrz auta panowała cisza. Jadące w nim trzy osoby skupiały swoją uwagę na mijających ich z rzadka pojazdach. Każde pojawiające się w tylnym lusterku światło koncentrowało na sobie wzrok kierowcy i mobilizowało dwoje pozostałych pasażerów do odwrócenia się do tyłu. Za każdym razem Marc dodawał wtedy gazu i zmuszał samochód do szybszej jazdy. Monik siedząca na przednim siedzeniu, ukradkiem spoglądała na czerwony elektroniczny licznik kilometrów, znajdujący się pod kierownicą. Pamiętała, że Marc pytany przez Poula odpowiedział, że od chaty Kajetana dzieliło ich pięćdziesiąt kilometrów. Od miejsca, w którym wsiadł Poul, przejechali około piętnastu do najbliższego miasteczka.
Marc niczym wytrawny agent znalazł miejsce, w którym ukryli samochód. Sami schowali się w niewielkim regionalnym muzeum. Przedłużali swój pobyt, rozmawiając z jego dyrektorem. Przedstawiwszy się jako zagraniczni dziennikarze zainteresowani regionem, znaleźli się w końcu na skromnej kolacji w jego domu. Tam mogli się czuć bezpiecznie.
W dalszą drogę ruszyli przed dwudziestą trzecią. Pozostał im już niewielki odcinek do bezpiecznego schronienia. Czuli się trochę jak zaganiane do pułapki zwierzęta.
– Gdzieś tu znajdowała się kwatera Hitlera, prawda? – przerwała milczenie Monik.
– Prawda – odpowiedział jej Marc. – Znacie historię tego miejsca?
– Wiem, że był to olbrzymi bunkier zbudowany pod koniec wojny, w którym dokonano zamachu na przywódcę III Rzeszy, nieprawdaż? – odpowiedziała.
– Mam wrażenie, że też niewiele wiem na ten temat – odezwał się Poul. – To jedna z atrakcji turystycznych tego regionu.
Myślicie, że powinniśmy zainteresować się tym miejscem?
– Chyba nie – odpowiedział Marc, redukując bieg. Samochód wspinał się lekko pod górę.
– Przypominają mi się słowa naszego przewodnika z Książa – wyjaśnił Poulowi. – Za dużo tam turystów, by komukolwiek przyszło do głowy coś tam dzisiaj ukrywać. Mnie to przekonuje, a was?
– Chyba też... – odparł Poul. W jego głowie wciąż huczało od ostatnich wydarzeń, zaś twarze dwójki autostopowiczów nie dawały mu spokoju. Ich śmierć była jego winą. Przecież wiedział, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. A jednak, wziął ze sobą dwoje młodych ludzi. Po co? By dodać sobie otuchy? Na razie mógł jedynie obwiniać siebie, potrzebował czasu i samotności, by wszytko poukładać... Spojrzał na Monik. Skinęła głową jakby słysząc jego myśli. Ciemność przed samochodem rozjaśniła się lekko. Wjechali na polanę, na której stała chata Kajetana. W jej małych okienkach paliło się światło.

sobota, 11 października 2014

Epidemia wirusa ebola - najważniejsze mapy i statystyki



Poniżej prezentuję szereg najważniejszych informacji i materiałów graficznych poświęconych kolejnym wybuchom epidemii wirusa ebola od czasu jego wykrycia w latach 70. aż do ostatnich zanotowanych przypadków. Mam nadzieję, że przydadzą się one czytelnikom "Kodu Władzy" do lepszego zrozumienia skali problemu oraz ewentualnego rozwoju epidemii na świecie.




 



czwartek, 9 października 2014

Wenezuela: bitcoin ratunkiem przed dysfunkcjonalną gospodarką?

Centralnie sterowana gospodarka Wenezueli przeżywa ciężkie chwile. Co raz do wiadomości publicznej dostają się doniesienia o kolejnych brakach w zaopatrzeniu i problemach organizacyjnych, z którymi bohatersko stara się walczyć administracja prezydenta Nicolasa Maduro. Jednym ze sposobów walki z kryzysem oraz rosnącym w kraju czarnym rynkiem ma być ścisła kontrola nad obcymi walutami i ich reglamentacja. Nigdy jednak nie zajęły stanowiska w sprawie kryptowalut.



Z drugiej jednak strony sami Wenezuelczycy starają się obejść te regulacje popularyzując wśród obywateli bitcoina. Jak przyznaje w rozmowie z agencja Reutera mieszkający w Caracas 32-letni software developer John Villiar "bitcoin to metoda buntu przeciwko systemowi" i tylko dzięki temu systemowi rozliczeń był on w stanie dokonać zakupów niezbędnych częsci do telefonu w sklepie Amazon.

Z kolei żyjący obecnie w Nowym Jorku Wenezuelczycy: Kevin i Victor Charles pracują właśnie nad otwarciem "SurBitcoin" giełdy, która powstała z myślą o ich rodakach w kraju. Ma być ona miejscem kontaktu i wymiany towarów przy użyciu systemu bitcoin. Nie odstraszają ich nawet wahania ceny btc, "to wciąż bezpieczniejsze niż narodowa waluta" mówi Kevin Charles.

Co najciekawsze Wenezuelczycy mogą mieć pewną przewagę w bitcoinowym biznesie. Kryptowalutę można uzyskać drogą handlu a więc wymieniając istniejące towary lub waluty, których nie mają w nadmiarze albo poprzez "kopanie" wykorzystując przy tym komputery wykonujące operacje kryptograficzne. Proces ten jest bardzo energochłonny a co za tym idzie kosztowny, osoba wydobywająca bitcoina musi się zatem liczyć z wysokimi rachunkami za prąd co przy skaczącym kursie bitcoin nie zawsze jest opłacalne. Co innego jednak w przypadku Wenezueli gdzie dotowany i faworyzowany przez państwo sektor energetyczny utrzymuje znacznie niższe ceny prądu niż w innych krajach świata a co za tym idzie sprawia, że koszt wydobycia znacząco maleje.

Jak twierdzi Reuters, już wkrótce możemy się w związku z tym spodziewać nowej, wenezuelskiej gorączki bitcoinowego złota.


środa, 8 października 2014

Ebola atakuje. Czy czeka nas wielka epidemia?

 Śmiercionośny wirus rozprzestrzenia się na co raz większy obszar. Już wkrótce nikt nie będzie bezpieczny.

 

 Jeszcze na początku kwietnia informowaliśmy o kilkudziesięciu przypadkach zgonów wywołanych wirusem ebola. Wówczas zasięg epidemii ograniczał się jednak do terenu jednego z miast Gwinei Równikowej. Tak było jednak w kwietniu. Od tego czasu zasięg wirusa niebezpiecznie się powiększa, najpierw dotarł on do innych zachodnioafrykańskich krajów zbierając tam niezwykle śmiercionośne żniwo a teraz pierwsze zachorowania odnotowano już choćby w USA, Europie i w Chinach.

Szacuje się, że tylko w Afryce zakażonych zostało ponad 5 800 osób, z czego blisko połowa zmarła.  

Ebola zombies - na szczęście tylko miejska legenda 

Przy okazji informacji o kolejnych zachorowaniach pojawiły się także inne doniesienia - o ludziach, którzy najpierw zmarli w wyniku działania wirusa a następnie ożyli ponownie. Po sieci zaczęły krążyć zdjęcia osób, rzekomych zombie, którzy mieli powstać ze zmarłych. Najpierw gazeta New Dawn Nimba County poinformowała, że dwie kobiety z oddalonych od siebie wiosek w Liberii "ożyły" tuż przed pogrzebem. Pojawiło się nawet zdjęcie jednej z nich (poniżej). Wkrótce też dotarły wieści o kolejnym ożywieńcu a zafascynowana filmami o zombie opinia publiczna wpadła w szał. Wkrótce okazało się, że całą historię wymyślono a zdjęcie kobiety to nic innego jak przerobione nieco zdjęcie postaci z serialu World War Z.



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf