wtorek, 9 lutego 2016

W jaki sposób przemysł rolniczy promuje niezdrowe dla nas zboże

William Davis, kardiolog autor książek okrzykniętych bestsellerami według The New York Times nawołuje do całkowitego zaprzestania spożywania zboża. Jego twierdzenia są o tyle szokujące, że na każdym kroku spotykamy się z hasłami reklamowymi "Zdrowe pełnoziarniste produkty". Jak to się stało, że znany, szanowany lekarz rozpoczął długą i ciężką batalię z przemysłem rolniczym?
 
©
 


Swoje prace opiera na wielu badaniach przeprowadzonych między innymi na terenie Włoch, Stanów Zjednoczonych. Powołując się na wyniki zwraca uwagę na modyfikację genetyczną, której została poddana pszenica. 
 
"Okazuje się, że to, co jemy pod sprytnym przebraniem babeczki z otrębami albo cebulowego chlebka ciabatta, to tak naprawdę nie jest pszenica, tylko produkt genetycznych badań prowadzonych w drugiej połowie X X wieku. Współczesna pszenica ma się do prawdziwej pszenicy w najlepszym razie tak, jak szympans do człowieka.".

Nadmiar spożywanej pszenicy oprócz otyłości prowadzi według badań i doświadczenia lekarza do takich chorób jak : celiakia, choroby rozwijającej się w wyniku kontaktu z pszennym glutenem - aż po wiele zaburzeń neurologicznych, cukrzycę, choroby serca, zapalenie stawów, osobliwe wysypki i paraliżujące urojenia o podłożu schizofrenicznym. W publikacjach podkreśla, że pszenica nie jest jedynym czynnikiem chorobotwórczym, wpływa ona jednak negatywnie na organizm powodując "aktywację" schorzeń którymi możemy być obciążeni genetycznie.

W wywiadach bardzo często podkreśla działalność wielkich koncernów przemysłowych, które propagują jedzenie żywności pełnoziarnistej, jako zdrowej dla organizmu. "Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że na przykład przyczyną braku żelaza w organizmie jest spożywanie zbóż, które blokują przyswajanie tego pierwiastka." .


Spadek liczby zachorowań na choroby XXI wieku byłby sporym ciosem dla koncernów farmaceutycznych. Dlatego na co dzień będziemy się spotykać z obraźliwymi określeniami lekarzy, którzy promują odmienny od naszego styl życia.


źródło : "Dieta bez pszenicy " William Davis

poniedziałek, 8 lutego 2016

piątek, 5 lutego 2016

Kim był Halford Mackinder?

Nazwisko Halforda Mackindera może nie być szerzej znane przeciętnemu czytelnikowi, a szkoda. Ten niezwykle wpływowy naukowiec, dał podwaliny pod geopolitykę, naukę, która dziś przeżywa swoisty renesans a jej dokonania zdają się doskonale opisywać współczesny nam świat. 


Twórca geopolityki był jednym z założycieli słynnej London School of Economics a także uczestnikiem konferencji, podczas której sformułowano Traktat Wersalski. Mackinder będąc geografem z wykształcenia, pasjonował się tematyką polityczną i gospodarczą, to właśnie połączenie tych obszarów zainteresowań sprawiło, że zaczął on opracowywać fundamenty syntetycznej nauki, która miała zostać później nazwana geopolityką. 

Co oznacza to pojęcie?


Definicji geopolityki jest wiele, jednak najprościej można to ująć jako zależność polityki i geografii. Mackinder jest twórcą kilku kluczowych dla tej nauki pojęć takich jak "Heartland" czy "Rimland". Pierwsze z nich oznacza serce kontynentu, kluczowy dla kontroli nad tzw. światową wyspą (czyli Eurazją) obszar. Nie jest on ściśle zdefiniowany, jednak w przybliżeniu obejmuje on tereny Zachodniej Syberii i Azji Środkowej - teren ten, choć łatwy do obrony ma też swoje wady - jest ubogi i pozbawiony możliwości rozwoju gospodarczego, stąd każde mocarstwo heartlandowe będzie dążyło do dotarcia do terenów znajdującego się na obrzeżach Rimlandu, znacznie bogatszego i ludniejszego. Jednym z zasad jakie sformułował Mackinder jest więc stwierdzenie: 


"kto panuje we wschodniej Europie-panuje nad sercem Eurazji. Kto panuje nad sercem Eurazji-ten panuje nad wyspą światową-kto panuje nad wyspą światową ten panuje nad światem."

Ta kluczowa dla analiz geopolitycznych wizja stała się punktem wyjścia dla większości współczesnych analityków, którzy brali pod uwagę geopolityczne realia i prawa do opracowywania strategii ekspansji dla swoich państw.  

Drugim ważnym stwierdzeniem Mackindera jest to, dotyczące realnych praw światowej polityki: 


"Rzeczywisty stosunek sił politycznych w danym czasie jest wytworem warunków geograficznych, ekonomicznych jak i strategicznych oraz względnej liczebności, dzielności, wyposażenia i organizacji rywalizujących narodów. Wielkości geograficzne są w kalkulacjach bardziej mierzalne i bardziej stale niż ludzkie. Dlatego ta formuła może być zastosowana zarówno do minionej historii jak i bieżącej polityki."






środa, 3 lutego 2016

"Nadeszła pora" - czas na niepodległy Kurdystan

Lider zamieszkujących Irak Kurdów Massud Barzani ogłosił, że jest najwyższy czas by Kurdowie zadecydowali o swojej przyszłości i w drodze referendum określili czy chcą niepodległości. 

prezydent autonomicznego Kurdystanu, Massud Barzani


Bogata w złoża ropy naftowej prowincja od czasu obalenia Saddama Husajna pozostaje w swoistej autonomii i jest ona kontrolowana przez sprzymierzonych z Amerykanami Kurdów. Ewentualne ogłoszenie przez nich niepodległości nie tylko znacząco osłabiłoby już i tak mający wiele problemów rząd w Bagdadzie, ale też jeszcze bardziej skomplikowałoby sytuację w regionie - przede wszystkim pod znakiem zapytania stoi reakcja Turcji, która od lat stara się ograniczyć samodzielność Kurdów a ich ostatnia aktywność w Iraku znacząco zradykalizowała nastroje również po tureckiej stronie granicy. 

Sam Barzani szok jaki wywołały jego słowa stara się co prawda łagodzić tłumaczeniami, że sam rezultat referendum nie jest z gruntu przesądzony, nie ustalono także daty ewentualnego głosowania. Gdyby jednak Kurdystan powstał jako niepodległe państwo, musiałby się on zmagać nie tylko z sytuacją zewnętrzną, ale i poważnymi problemami gospodarczymi. Istnieje bowiem ryzyko, że oparta w dużym stopniu na eksporcie ropy kurdyjska ekonomia nie miałaby żadnych szlaków umożliwiających jej transport - wszystkie bowiem otaczające je państwa byłyby z nim w konflikcie i mogłyby blokować przesył ropy. Problemem mogą być również ceny ropy, która jest najniższa od lat, co już teraz skutkuje kryzysem finansowym i zaległościami w wynagrodzeniach dla urzędników. Jeśli sytuacja się utrzyma to trudno będzie zachować niepodległość i sfinansować zapewne konieczne zbrojenia, być może jedynym rozwiązaniem będzie poszukiwanie potężniejszych sojuszników, np. USA, Rosji lub Chin. 

Ewentualne powstanie niepodległego kurdyjskiego państwa nie byłoby pierwszym w ostatnim okresie. Na terenie Syrii istnieje bowiem region Rożawa, gdzie jeszcze w styczniu 2014 roku tamtejsi Kurdowie ogłosili niepodległość, której rzecz jasna nie uznały władze w Damaszku. 




wtorek, 2 lutego 2016

Czym jest "digital overload"?

Codziennie przy porannej kawie urządzamy sobie przegląd mediów, scrollujemy facebooka, przeglądamy newslettery i sprawdzamy co działo się w ciągu ostatnich kilku godzin na świecie. Wcześniej informacje sprawdzaliśmy przed snem, w pracy, po przyjściu do domu. Urządzenia mobilne pozwalają być nam non stop online, serwisy społecznościowe dostarczają zaś nieustannie kolejnego contentu. Czy ludzki mózg jest to jednak w stanie wytrzymać?

http://newscenter.sdsu.edu/



Według opublikowanego niedawno raportu ZenithOptimedia, w 2015 roku ludzie średnio przez 8 godzin zajmowali się konsumpcją mediów, ponadto w stosunku do 2013 roku liczba osób korzystających z mediów elektronicznych przy pomocy smartfonów wzrosła w USA o 90%. Odbija się to także na pracy naszego mózgu - staje się on uzależniony od dopaminy, która wyzwalana jest za każdym razem gdy otrzymujemy nową wiadomość w mediach społecznościowych lub po prostu trafia do nas nowa informacja. 

Rozwój technologii informacyjnych jaki dzieje się obecnie na naszych oczach sprawia, że ludzie nieustannie są stymulowani i rozpraszani potokiem informacji izolujących ich równocześnie od świata realnego. Nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do tego co mamy a już wkrótce nadejdzie nowa fala: smartwatche, AI w naszych domach, rzeczywistość wirtualna trafiająca do każdego z mieszkań a wkrótce być może chipy, które sprawią, że żadne z powyższych urządzeń nie będzie nam już potrzebne, wszystko to sprawia, że stajemy się nieustannie włączeni w globalną sieć przekazu. 

Wszystkie nowinki techniczne mają jednak swoją cenę, wspomniane już dostosowanie a w zasadzie uzależnienie się mózgu od informacji ma też inny aspekt - nasze umysły do tej pory rozwijały się latami, ewoluowały do przyjmowania znacznie mniejszej ilości informacji, przeciętny użytkownik sieci ma dzis dostęp do wiedzy, której nie byli w stanie uzyskać jego przodkowie przez całe lata. Być może właśnie stąd, w obawie przez "przeciążeniem informacjami" ludzie zaczęli poszukiwać czegoś nowego? Spowolnienia, ucieczki do przyrody i spokoju? Czy jednak faktycznie go tam odnajdą?


poniedziałek, 1 lutego 2016

Dlaczego Rosja i Turcja są wrogami?

Napięcia między Rosją a Turcją to nie epizod ostatnich miesięcy czy lat, lecz trwały konflikt, który sięga swoimi korzeniami imperiów: Osmańskiego i Rosyjskiego, każde z nich ma swoje interesy a kluczem jest nie tylko panowanie nad Morzem Czarnym, ale i wyjście na Morze Śródziemne.




niedziela, 31 stycznia 2016

Przypominamy: Libia - wojna dyktatora

Znajdująca się dziś w rozsypce Libia uznawana jest za tzw. państwo upadłe a to niegdyś bogate północnoafrykańskie państwo stało się wylęgarnią terrorystów i uchodźców. Jakie to będzie miało skutki dla basenu Morza Śródziemnego? Komentarz w tej sprawie pojawi się wkrótce, dziś jednak przypominamy tekst sprzed 4,5 roku kiedy to opisywałem początki "arabskiej wiosny" i reakcje pułkownika Kaddaffiego. 

15 sierpnia po raz pierwszy od dłuższego czasu Libijczycy mogli usłyszeć w radiu głos Muammara Kaddafiego. Libijski przywódca wzywał swoich obywateli do zbrojnej walki, która miałaby uwolnić kraj od „zdrajców i NATO”. Chociaż wkrótce minie pół roku odkąd wojska natowskie rozpoczęły operację „Odyssey Dawn”, dyktator zgodnie z swoją zapowiedzią nie planuje się poddać i chce walczyć do samego końca. Końca czego? Czy Libia ma jakieś szczególne znaczenie? Co posiada, skoro potrafi zmobilizować armię nowocześnie wyposażonych żołnierzy? Dlaczego kraje zachodniej cywilizacji porozumiały się tak szybko? Czy w tej samej Afryce nie giną miliony ludzi, którymi nikt się nie interesuje? Dlaczego dla jednych organizuje się dobroczynne muzyczne koncerty, a dla drugich wydaje miliony dolarów na zrzucane bomby? Jaka jest na tym tle historia człowieka, którego los śledzi cały świat? 

Czytaj dalej:

http://orwellsky.blogspot.com/2011/08/libia-wojna-dyktatora.html

czwartek, 28 stycznia 2016

Chińczycy naruszają wody terytorialne Japonii. Kolejna odsłona konfliktu o niezamieszkałe wyspy.

Czy kilka niezamieszkanych wysp może wywołać konflikt zbrojny? Jakkolwiek dziwnie by to nie wyglądało, tak właśnie przedstawia się sytuacja na pograniczu wód terytorialnych Chin i Japonii. 



Jak poinformowała dzisiaj japońska Straż Przybrzeżna w pobliżu spornych wysp Diaoyu /Sinkaku, formalnie należących do Japonii, lecz będących przedmiotem roszczeń zarówno Chin kontynentalnych jak i Tajwanu, cztery chińskie okręty patrolowały przez dwie godziny okolicę, naruszając tym samym granice wód terytorialnych. Co niezwykle istotne nie była to w jakikolwiek utajniona misja, incydent potwierdziła także Chińska Państwowa Administracja Oceanów, która stwierdziła, że cztery jednostki patrolowały należące do ChRL wyspy. Wcześniej ignorowały one wezwania Japończyków do opuszczenia wód terytorialnych odpowiadając, że nie akceptują ich punktu widzenia i że terytorium należy do Chin. 

Skąd takie zainteresowanie kilkoma pustymi wyspami? Powodów jest kilka, przede wszystkim są one położone w niezwykle ważnych strategicznie miejscach, blisko szlaków handlowych i granic Japonii, Chin i Tajwanu, ponadto w latach 60 odkryto tam złoża gazu i ropy naftowej. W końcu są one kluczowe z punktu widzenia wojskowości, dają bowiem niezwykle istotne pozycje dla korzystających z nich wojsk, w tym przede wszystkim USA i Japonii korzystających z położonej nieopodal wyspy Okinawa. 

Pojawienie się chińskich okrętów na japońskich wodach terytorialnych to bardzo poważny ruch, zaostrza on ponownie już i tak napiętą sytuację w tamtejszym regionie, jeśli zaś podobne prowokacje będą się powtarzać, może się skończyć gwałtowną reakcją Japończyków a odwet będzie wówczas nieunikniony. 


środa, 27 stycznia 2016

Jak Ameryką rządzą tylko 4 banki?

Wielka czwórka albo inaczej "The Big Four" to cztery ogromne banki, które faktycznie są właścicielami większości tego sektora w Stanach Zjednoczonych. Zobacz jak do tego doszło. 




W przygotowanej przez Visual Capitalist infografice zawarto chronologiczne podsumowanie procesu tworzenia się specyficznego oligopolu jaki powstał w ostatnim czasie w Stanach Zjednoczonych. "Wielka Czwórka" łącznie posiada 45% wszystkich depozytów konsumpcyjnych w USA a ich łączna wartość wynosi 4,6 tryliona dolarów. Do konsolidacji dochodziło stopniowo i trwała ona od początku lat 90. XX wieku wieku. Początkowo było to 37 niezależnych banków, z czasem jednak łączyły się lub były przejmowane powoli tworząc grupę jaką mamy dzisiaj, czyli: JP Morgan Chase, Bank of America, Wells Fargo i Citigroup.

Jak wskazują analitycy VC wybuch kryzysu finansowego w 2008 roku jedynie przyspieszył ten proces i pozwolił bankom, które zachowały wystarczające rezerwy do przejęcia swoich konkurentów, szczególnie tych, którzy szczególnie dużo stracili na kredytach subprime (wśród nich były: Washington Mutual, Bear Stearns, Countrywide Financial, Merrill Lynch i Wachovia).  Na horyzoncie nie widać także jakiejkolwiek konkurencji, liczba nowych banków powstałych w 2014 roku spadła do zera a okresie 2009-2013 uformowano ich jedynie 7. 

Powyższa sytuacja rodzi wiele, niekiedy dwuznacznych interpretacji. Z jednej bowiem strony widać wyraźnie, że na kryzysie ucierpiało wiele banków, jednak z punktu widzenia całego sektora nie tylko utrudniona została konkurencja pomiędzy instytucjami, ale też brak jest możliwości zmiany stanu rzeczy. Czyżbyśmy zatem weszli w okres trwałego oligopolu bankowego? Jak szybko podobny układ przeniesie się także na inne państwa?





wtorek, 26 stycznia 2016

Koniec nie jednej, lecz wielu epok. Zobaczcie jakie czasy mijają na naszych oczach

Intrygujące pytanie zadał swoim czytelnikom Thomas L. Friedman, który w obliczu powtarzających się co jakiś czas kolejnych manifestów ogłaszających koniec tej czy innej epoki, stwierdził, że może w rzeczywistości kończy się nie jedna, lecz wiele znaczących dla historii epok?

źródło: silkroadmaps.org


Koniec ery 30-letniego rozwoju Chin - przyzwyczailiśmy się do myśli, że Chiny będą się wciąż rozwijać a ich niezwykły wręcz skok cywilizacyjny i gospodarczy będzie kontynuowany. Tak jednak nie musi się wcale stać, być może bowiem ChRL nie przeskoczy "pułapki średniego dochodu" a dominacja USA na morzach nie pozwoli im w dalszej gospodarczej ekspansji.

Koniec ery 100 dolarów za baryłkę. Pałace Rihadu i Dubaju, miliardowe fortuny rosyjskich oligarchów, socjalistyczny raj w Wenezueli - to wszystko może już wkrótce okazać się jedynie krótkim epizodem w historii tych krajów jeśli one same nie poradzą sobie z nowymi realiami i niższymi cenami ropy naftowej.

Koniec ery państw-przeciętniaków. Takim mianem Friedman określił państwa powstałe po II Wojnie Światowej, których granice nakreślono na mapie dawnych kolonii, które przez dekady były utrzymywane przez USA lub ZSRR (a później także, w miarę możliwości przez Rosję). Wiele z tych sztucznych tworów nie odzwierciedla rzeczywistości etnicznej czy językowej, są one wręcz tykającymi bombami, które mogą w każdym momencie wybuchnąć. Próbkę tego zjawiska mieliśmy w ostatnich latach, wraz z implozją Libii, Syrii czy Iraku. 

Koniec ery Unii Europejskiej - czy zjednoczonej Europy także? Trudno orzec, zdaniem Friedmana na pewno kończy się czas UE, która stała się zdominowana przez jedno państwo, Niemcy. Rosnące napięcia wewnątrz dowodzą, że nie wszystkim to się podoba. 

Koniec ery izolacji Iranu - od czasu Rewolucji Islamskiej w 1979 jedno z największych i najludniejszych państw muzułmańskich objęte było embargiem, izolowany na arenie międzynarodowej Iran nie był w stanie wywierać wpływów politycznych na skalę jaką by chcieli rządzący nim ajatollahowie, czas by nowe kontakty handlowe i polityczne doprowadziły do nowego otwarcia Persów na świat, co nie będzie bez znaczenia dla całego regionu. 

Koniec ery klasycznego podziału na prawicę i lewicę może również nastąpić prędzej niż się wydaje. Widać to choćby po obecnych kandydatach na prezydenta USA, jak i wyborach w wielu krajach świata. 

Jakie jeszcze ery mogą dobiegać końca? Możemy się zastanowić i wymienić co najmniej kilka: 

Koniec ery jednego mocarstwa - od 1989 albo 1991 możemy mówić o świecie jednobiegunowym, wzrost potęgi Chin, jeśli się utrzyma, oznaczać może koniec tego okresu. To siłą rzeczy prowadzić może do kolejnego końca jakim jest...

Koniec ery Morza - od czasu wielkich odkryć geograficznych nad światem panują potęgi morskie: Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania, USA. Kraje Lądu mając ograniczone możliwości prowadzenia handlu są słabsze i przez to niezdolne do stanięcia w równej rywalizacji. To może się zmienić wraz z pojawieniem się Chin i budową Nowego Jedwabnego Szlaku.


- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf