czwartek, 30 lipca 2015

Biały Dom odpowiedział na petycję dot. ułaskawienia Edwarda Snowdena. Zajęło im to 2 lata

Ponad 2 lata internauci musieli czekać na odpowiedź ze strony Białego Domu na petycję w sprawie ułaskawienia Edwarda Snowdena.


Edward Snowden fot. Wikipedia

W ramach promowania nowych technologii a także poprawienia komunikacji z obywatelami administra cja Baracka Obamy jesienią 2011 roku uruchomiła serwis "We the People" w ramach którego obywatele mogą składać swoje petycje z prośbą aby Biały Dom zajął stanowisko we wskazanych przez nich sprawach. Warunkiem jest aby dana petycja w ciągu 30 dni zebrała co najmniej 100 tysięcy podpisów złożonych online. Do tej pory udało się to kilkunastu wnioskom dotyczących takich tematów jak choćby uznanie Bractwa Muzułmańskiego czy Westboro Babtist Church za organizacje promujące nienawiść (w przypadku kontrowersyjnego kościoła) lub terroryzm (w przypadku bractwa). Szczególnie głośna była historia petycji zobowiązującej administrację Obamy do rozpoczęcia budowy Gwiazdy Śmierci przez rokiem 2016. Na każdą z tych petycji Biały Dom zobowiązany był udzielić odpowiedzi i odpowiednio się do niej ustosunkować. W większości przypadków odpowiedzi były jednak wymijające lub negatywne.

Podobnie skończyła się sprawa petycji o wszystko mówiącym tytule "Pardon Edward Snowden", czyli "Ułaskawić Edwarda Snowdena", która zebrała łącznie ponad 167 tysięcy podpisów. Pomimo deklaracji zajęcia się tematem petycja pozostawała bez odpowiedzi przez ponad 2 lata. W momencie kiedy wszyscy już stracili nadzieję, że Biały Dom w jakikolwiek sposób ustosunkuje się do tej petycji, nagle ukazała się odpowiedź.

Administracja Obamy pisze w niej, że ujawnienie przez Snowdena zastrzeżonych informacji było działaniem naruszającym bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych a także, jeśli Snowden faktycznie chciał się sprzeciwić działaniom rządu, powinien on działać bardziej na zasadzie obywatelskiego nieposłuszeństwa a nie przekazać tajne dokumenty mediom a następnie uciec z kraju chowając się pod protekcją autorytarnych reżimów.

Biały Dom podsumował sprawę w ten sposób, że jeśli obywatele USA chcą by Edward Snowden miał szansę na uniewinnienie to najpierw powinien wrócić do Stanów Zjednoczonych i stanąć przed sądem.

środa, 29 lipca 2015

Czego uczą nas przecieki z greckich negocjacji? Zadłużone państwo traci suwerenność

Wycieki z negocjacji pomiędzy Grecją a tzw. "trójką", czyli Komisją Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny dostarczyły niezwykle ważnych informacji na temat tego jak trudna jest sytuacja zadłużonego państwa, którego suwerenność jest w tej chwili znacząco ograniczona. 
 

 


Pełniący do niedawna funkcję ministra finansów Janis Warufakis wkrótce po zwycięstwie Syrizy w wyborach parlamentarnych rozpoczął prace nad stworzeniem alternatywnego systemu płatności, który miał ułatwić szybkie przejście z euro z powrotem na drachmę. Kluczem do jego wprowadzenia było jednak oparcie się na numerach rejestracji podatkowej, do której jak się okazało ministerstwo finansów nie miało dostępu. Numery te znajdowały się w bazie Generalnego Sekretariatu Dochodów Publicznych, nad którym kontrolę sprawowała "trójka".

W celu uzyskania dostępu do bazy Warufakis miał się zdecydować na włamanie do bazy i wykradzenie numerów. Nie wiadomo czy ministrowi udało się pomyślnie przeprowadzić tą operację, zważywszy jednak na fakt, że nie sprawuje on już swojej funkcji a także "Grexit" się nie powiódł można spekulować, że włamanie zakończyło się porażką. Sam Warufakis zaprzeczył podobnym rewelacjom na swoim koncie na Twitterze stwierdzając, że jest pod wrażeniem wyobraźni swoich oszczerców.

Co jeśli przecieki były jednak prawdziwe? Przede wszystkim informacja ta dawałaby dużo do myślenia wszystkim, którzy twierdzą, że zadłużanie się państw nie ma wpływu na ich suwerenność - z nagrań wynika bowiem, że nawet rząd grecki nie ma dostępu do pewnych należących do państwa baz danych, które już w tej chwili weszły w zarząd instytucji zewnętrznych.


wtorek, 28 lipca 2015

Epidemia śpiączki w Kazachstanie. Co ją wywołuje?

Nagłe zaśnięcia, halucynacje, bóle głowy - problemy mieszkańców dwóch wiosek w Kazachstanie przez dwa lata stanowiły zagadkę, której nie potrafili rozwiązać lekarze. 
 
 
W położonych na kazachskim stepie miejscowościach mieszkańców dotknęła tajemnicza plaga - podczas spaceru, w szkole a nawet w trakcie jazdy motocyklem, sen spadał na nich bez ostrzeżenia. Śpiączka trwała nawet kilka dni, po wybudzeniu chorzy nie wiedzieli co się z nimi działo, nie pamiętali też momentu zaśnięcia.


Nie jest to pierwsza fala ataków śpiączki jaka miała miejsce w tej miejscowości, do podobnych wydarzeń doszło po raz pierwszy jeszcze w marcu 2013 roku, jednak zarówno wówczas jak i dziś lekarze są bezsilni. Od tego czasu stwierdzono zachorowania w sumie u 140 osób mieszkających w Kalaczi i Krasnogórsku (obie miejscowości zamieszkuje jedynie 810 osób). Jak podaje Komsomołska Prawda: "Chory wydaje się być przytomny, może nawet chodzić. Nagle jednak zapada w głęboki sen, zaczyna chrapać, a kiedy się go obudzi, wówczas nie pamięta on niczego". Niektórzy mają halucynacje, widzą skrzydlate konie, węże w łóżkach czy robaki jedzące ich ręce.


Władze Kazachstanu szybko znalazły winowajcę - źródłem choroby mają być leżące nieopodal kopalnie uranu, które zamknięto wkrótce po upadku Związku Sowieckiego. Pomimo zamknięcia kopalń nie zasypano a otwarte tunele mogą zdaniem rządu powodować wydobywanie się w okolicy znaczących ilości tlenku węgla i innych węglowodorów. "Poziom tlenu jest niższy i to jest właśnie powodem chorób w wiosce" powiedział przedstawiciel władz Berdibek Saparbajew. W związku z panującą sytuacją rząd zdecydował się na przesiedlenie mieszkańców obu wsi do innego miejsca, obecnie trwa ewakuacja.


poniedziałek, 27 lipca 2015

Fragment powieści "Tajemnica Czternasterj Bramy", Rozdział 31 Nowy Jork. USA



W powietrzu unosił się papierosowy dym. Wypełniał gęsto elegancko urządzony hotelowy apartament. W jego rogu, przy barze, na dostawionych do niego wysokich krzesłach siedziało trzech mężczyzn. Popijali podawane przez barmana drinki.
– Myślisz, że rzeczywiście nastąpi poważny konflikt? – odezwał się jeden z nich.
– Już w latach siedemdziesiątych NASA deklarowała chęć zbudowania stałej bazy na Księżycu. Według oficjalnych doniesień plany budowy zarzucono z powodu zbyt wysokich kosztów, a niedługo później program Apollo został zamknięty i loty na Księżyc wstrzymano.
– No właśnie, chyba temat umarł śmiercią naturalną?
– No, nie do końca. Ostatnimi czasy sprawa eksploracji Księżyca powróciła w związku z prywatnymi inicjatywami, takimi jak choćby ogłoszony przez Google konkurs Google Lunar X Prize oraz pomysłem NASA, która chce, by powstały strefy zamknięte, nad którymi zabronione będzie latanie. – Ciekawe, prawda? – Uśmiechnął się. – Z pewnością wiąże się to także z tym, że coraz więcej państw deklaruje chęć zbudowania na Księżycu swojej własnej bazy. Już w 2006 roku pomysł taki przedstawiła Japońska Agencja Eksploracji Kosmosu zapowiadając na rok 2020 rozpoczęcie budowy bazy i jej uruchomienie dziesięć lat później. Projekt ma kosztować w sumie ponad dwa miliardy dolarów.
– Tak, to poważne koszty, ale chyba nie ma wyjścia. Trudno dziś rozważać kwestie związane z kosmosem ignorując naszego najbliższego satelitę, nie sądzicie? – mężczyzna zwrócił się do pozostałych uczestników rozmowy.
– Zdecydowanie. Jednym z problemów podnoszących koszty wyprawy na Księżyc jest zapewnienie kosmonautom warunków umożliwiających im nie tylko dostawy tlenu i żywności, ale też ochronę przed promieniowaniem i spadającymi meteorami. Japończycy postanowili zainwestować w roboty, natomiast Rosjanie planują inne rozwiązanie. Media przytaczały wypowiedź Siergieja Krikaljowa, szefa centrum szkolenia kosmonautów zwanego Gwiezdnym Miastem, który stwierdził, że odkryte niedawno jaskinie znajdujące się pod powierzchnią Księżyca, mogą znaleźć zastosowanie przy budowie rosyjskiej kolonii. Również Europejska Agencja Kosmiczna wyraża zainteresowanie budową bazy.
– Skąd to nagłe zainteresowanie Księżycem?
– Na początku października amerykański Lunar Reconnaissance Orbiter odkrył ogromne zasoby tytanu znajdujące się na powierzchni satelity. Potwierdza to wcześniejsze przypuszczenia opierające się między innymi na podstawie badań skały przywiezionej przez załogę Apollo 17. Pojawia się perspektywa rozwoju górnictwa na Księżycu i ewentualnego wyścigu między światowymi mocarstwami. Istnieje też inny scenariusz. Sprawa przedostała się już do mediów. Serwis „Cyber-space-war” upowszechnił informacje na temat działalności górniczej prowadzonej na Księżycu od blisko czterech dekad. Na szczęście sam autor tego doniesienia przyznał, że prawdopodobnie jest to zwykła plotka rozpowszechniana przez agenta CIA. Stwierdza on jednak, że warto śledzić, jak ów wątek będzie się rozwijał.
– No właśnie, nie wszystko da się ukryć. Wróćmy jednak do finansowania naszych najbliższych planów. Czy myślisz, że grypa nie będzie zbyt błahym powodem? – zapytał siedzący w środku, krępy mężczyzna ubrany w różową koszulę z podwiniętymi rękawami. – Wolałbym co najmniej ebolę. To przynajmniej poważne zagrożenie.
– Sądzę, że nie – odpowiedział mężczyzna siedzący po jego prawej stronie. – Zastanawiając się, jak zrealizować zadany nam plan, doszliśmy do wniosku, że nie można spowodować paniki wokół jakiejś poważnej, śmiertelnej choroby. Na ebolę przyjdzie czas. – Uśmiechnął się znacząco. – Moglibyśmy nie opanować skutków przerażenia, jakie z pewnością by nastąpiło. Wszak nie chodzi nam o wywołanie paniki wśród ludzi, a jedynie o tak umiejętnie sterowane wzbudzanie emocji, by w efekcie poszczególne rządy poczuły się zobowiązane do masowych zakupów szczepionki. Dla, jak się to mówi, społecznego dobra.
– A czy nie obawiacie się, że uzyskacie odwrotny efekt? – zwrócił się do rozmówcy siedzący z lewej strony baru mężczyzna – że nikt nie uwierzy w powagę sytuacji i cała akcja zostanie zmarnowana?
– Nie sądzę – odezwał się wysoki mężczyzna o skandynawskiej urodzie. – Z grypą czasem dzieją się różne rzeczy. Prawdopodobnie największą epidemią, która dotknęła ludzkość, była tak zwana grypa hiszpanka, która w 1918 roku pochłonęła pięćdziesiąt milionów istnień ludzkich. Nasza wybrana ostra choroba zakaźna, wywołana przez wirus H1N1 charakteryzuje się dużą liczbą zachorowań wśród świń, ale na szczęście ich ni- ską śmiertelnością. We wrześniu 1988 roku trzydziestodwuletnia ciężarna kobieta zmarła w wyniku zapalenia płuc po ośmiu dniach pobytu w szpitalu – znaleziono u niej wirusa świńskiej grypy. Dwa tygodnie wcześniej odwiedziła wystawę świń, które, jak się okazało, były chore.
– Dosyć odległe czasy.
– To prawda. Ale przypomnę inny przypadek z historii tej choroby w Stanach. Bardzo wymowny zresztą. W latach siedemdziesiątych do lekarza wojskowego w bazie Fort Dix w New Jersey zgłosił się pewien młody żołnierz, który skarżył się na złe samopoczucie. Wszystkie objawy wskazywały, że jest to najzwyklejsza grypa. W istocie, była to grypa, ale nie taka zwyczajna, co okazało się w dwa tygodnie później, kiedy chłopak już nie żył, a na dolegliwości uskarżali się żołnierze z jego bazy. Władze szybko zainteresowały się tym problemem, bardzo aktywny był Gerald Ford, który przy tej okazji pokazywał się w mediach. Szczepionka została przygotowana w ciągu kilku miesięcy i tak rozpoczęły się masowe szczepienia, do których zachęcało wiele znanych osobistości. Akcję niedługo przerwano, kiedy w Pittsburghu zmarły trzy osoby po podaniu im szczepionki. Ostatecznie okazało się, że ten wypadek z samą szczepionką nie miał nic wspólnego. Niestety nie można pominąć pytania o pieniądze. Koszty były kolosalne.
– Rzeczywiście należy sobie szybko dopowiedzieć, jakie można by uzyskać zyski finansowe, gdyby w podobny sposób postąpiły rządy wielu krajów.
– Właśnie. Zakładamy, że media zrobią swoje. To tak nośny temat, że niewiele trzeba będzie już potem robić. Chciałbym zapoznać was ze strategią, którą opracowaliśmy, by właśnie tak się mogło stać. Mężczyźni nachylili się nad otwartym laptopem leżącym na ladzie baru. Po chwili podnieśli głowy i naradzili się. Jeden z nich wyszedł z pokoju, kierując się łazienki. Po jego powrocie wznowili rozmowę.
– Znakomicie. Podoba mi się to, co powiedziałeś. Brzmiało rozsądnie. Twoja strategia mnie przekonuje.
Tego wieczoru długo jeszcze ze sobą rozmawiali, snując wizje o społeczeństwie panikującym przed kolejną epidemią.

piątek, 24 lipca 2015

Dlaczego kosmonauci nie lubią zwolenników teorii spiskowych?

Lądowanie na Księżycu było sprytnie wyreżyserowanym przedstawieniem, dzięki któremu Stanom Zjednoczonym udało się zyskać propagandową przewagę w rywalizacji ze Związkiem Sowieckim - taka opinia jest bardzo mocno rozpowszechniona w internecie a przede wszystkim pośród zwolenników teorii spiskowych, którym poświęcony jest między innymi również ten blog. Jak jednak reagują na te teorie sami astronauci, którzy w obliczu tych teorii wychodzą na oszustów?



Powodów, dla których tropiciele spisków uważają, że lądowanie na Księżycu nie miało miejsca jest wiele. Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że na zdjęciach nie widać gwiazd, inni z kolei wskazują na podejrzany układ śladów po oponach łazika, którymi mieli się poruszać przebywający tam niecałe 24 godziny astronauci. Większość z tych argumentów została już obalona, ale to nie przekonuje zwolenników teorii, że Księżyc nadal pozostaje ciałem niebieskim, na którym człowiek nigdy nie postawił swojej stopy.

20 lipca minęło 46 lat odkąd Neil Armstrong i Buzz Aldrin zostali pierwszymi ludźmi, którzy chodzili po Srebrnym Globie. Z tej okazji profesor Brian Cox napisał na Twitterze:

I've said it before and I'll say it again - if you don't think Apollo 11 landed on Moon you are a colossal nob end & should get a new brain

(Mówiłem to już wcześniej i powiem ponownie - jeśli myślicie, że Apollo 11 nie wylądował na Księżycu jesteście skończonymi debilami i powinniście sobie sprawić nowy mózg)

Nie trudno się domyślić, że ten komentarz został szeroko rozpowszechniony przez setki internautów. Reakcja prof. Coxa była i tak dość łagodna, na portalu YouTube jest bowiem dostępny film, na którym widać jak Buzz Aldrin uderza pięścią jednego z tropicieli teorii spiskowych, który na korytarzu zapytał go o udawane lądowanie.

Z naszej strony chyba trudno znaleźć bezpośrednie potwierdzenie lądowania, odsyłam zainteresowanych do przejrzenia argumentów obu stron i samodzielnego wyciągnięcia wniosków. Jeśli zaś lądowanie na Księzycu było oszustwem, to zapewne za kilka lat Chińczycy lub Japończycy nie omieszkają o tym poinformować gdy ich pojazdy ponownie wylądują na Srebrnym Globie.




środa, 22 lipca 2015

Open source intelligence, czyli jak obywatelscy dziennikarze zlokalizowali rosyjskich trolli

O rosyjskich zespołach zajmujących się prowadzeniem kampanii w sieci wszelkiej maści serwisy piszą już od dłuższego czasu. Mają być oni zlokalizowani gdzieś w okolicach Sankt Petersburga i stamtąd zarządzać kampaniami informacyjnymi i dezinformacyjnymi w sieci.

13 lipca na portalu Global Voices ukazał się artykuł dziennikarza obywatelskiego Lawrence'a Alexandra, w którym opisuje on ścieżkę tropienia rosyjskich stron internetowych. Wszystko zaczęło się od strony вштабе.рф, która jest dużą galerią memów, zdjęć i grafik (wszystkie oparte na licencji umożliwiającej darmową dystrybucję) , w których często atakowano Zachód,obecne ukraińskie władze oraz w dobrym świetle przedstawiały prezydenta Władymira Putina. Alexander zauważył, że strona posiada w swoim kodzie źródłowym unikalny kod, który przyznawany jest przez popularną usługę Google Analytics.

Okazało się, że ten sam kod śledzenia zamieszczony jest także na stronie whoswho.com.ua , witrynie stworzonej w celu ujawniania tożsamości osób aktywnie uczestniczących w życiu politycznym Ukrainy, ale też często zawierającą kompromitujące fakty na temat tych osób. Kolejna z nich Zanogo.com po raz kolejny zawierała bazę antyzachodnich zdjęć i memów , podczas gdy na yapatriot.ru próbowano zdyskredytować rosyjską opozycję. Ponadto w taki sam system śledzenia wyposażono również witrynę syriainform.com, która przedstawiała antyamerykańską wizję konfliktu w Syrii. Drążąc temat głębiej Alexander dotarł do kolejnych kodów śledzenia i dalszych grup prorosyjskich witryn często atakujących Zachód i Ukrainę, promujących natomiast osobę Władymira Putina i jego sojuszników.

W końcu dziennikarzowi udało się wyśledzić także konto w domenie gmail.com, do którego podpięte były wspomniane kody śledzenia. Wszystkie on należały do Nikity Podgórnego, który wydaje się być powiązany personalnie z Agencją Badań Internetowych. Jak twierdzi dziennikarz w momencie pisania tego artykułu kody wciąż pozostawały niezmienione i każdy może je sprawdzić.

wtorek, 21 lipca 2015

Co misja Plutona ma wspólnego z pojawieniem się planety X?

Jednym z niewątpliwie największych wydarzeń tego roku stało się opublikowanie po raz pierwszy w historii zdjęć Plutona, do niedawna uznawanego za ostatnią planetę naszego Układu Słonecznego. Jak jednak zwracają uwagę niektórzy internauci misja może mieć także drugie dno i jej celem może być takze sfotografowanie tajemniczej Nibiru. 
 
 


Śledzący ten temat pasjonaci zwracają uwagę na fakt, że w ostatnich latach w czasopismach naukowych pojawiło się kilka artykułów, których autorzy zwracali uwagę na obecność za Plutonem jeszcze innego obiektu. Co prawda nigdy tego w pełni nie potwierdzili, ale niezależnie od siebie wskazywali na anomalie, które świadczyć mogą właśnie o obecności tej tajemniczej planety.

Według krążących po sieci teorii jeszcze w 1988 roku NASA opublikowała raport, w którym opisuje orbitę dziesiątej planety naszego Układu Słonecznego, której okrążenie Słońca zajmuje blisko 1000 lat. Z raportu wynika ponadto, że planeta ta ma bardzo nieregularną orbitę i jej pojawienie zakłóca pola grawitacyjne planet koło których w danym momencie się znajdzie. Świadome tego faktu władze USA rozkazały NASA utajnić ten raport i od tej pory nie ujawniać żadnych informacji na temat Planety X. Zdaniem pasjonatów tej teorii Nibiru w może w nieodległym czasie wywrzeć wpływ również na Ziemię, wskutek czego klimat na naszej planecie może ulec drastycznym zmianom.

Teoria ta, jakkolwiek pasjonująca budzi bardzo poważne wątpliwości, jeśli bowiem faktycznie Planecie X zajmuje około 1000 lat okrążenie Słońca, znaczyłoby to, że ostatnim razem była ona w naszym sąsiedztwie w Średniowieczu a wcześniej w czasach Rzymu i Egiptu. Nawet jednak 3 tysiące lat temu Egipcjanie prowadzili już dokładną obserwację nieba i powinni byli zostawić po tym wydarzeniu jakiekolwiek informacje, podobnie rzecz powinna się mieć z Rzymianami i obywatelami średniowiecznego Christianitas. Czy żaden mnich nie zapisał ani słowa na temat tak niezwykłego wydarzenia? I co najistotniejsze, nasza historia nie zna żadnego opisu globalnego kataklizmu, który by nastąpił w ciągu ostatnich 2-3 tysięcy lat. Ostatnim takim wydarzeniem był mityczny już Potop, który jednak szacuje się, miał miejsce 8-12 tysięcy lat temu. W czym więc Nibiru nam zagraża?



niedziela, 19 lipca 2015

Równowaga sił? Zobacz jak wyglądają obecnie siły zbrojne największych rywali świata: ChRL i USA

Rywalizacja Chin i Stanów Zjednoczonych nadaje ton polityce międzynarodowej ostatnich lat, autorzy serwisu Visual Capitalist opracowali wartościową infografikę, która pozwoli bliżej zapoznać się z aktualną sytiacją największych światowych mocarstw.


Wydatki na zbrojenia:

Kliknij aby powiększyć
Źródło infografiki: VisualCapitalist

piątek, 17 lipca 2015

6 podstawowych zasad zabezpieczenia twojego konta na Facebooku

Facebook stanowi obecnie jedno z miejsc, w których jak nigdzie indziej przez lata zdążyły się zgromadzić gigabajty informacji na temat użytkowników, ich stylu życia, zainteresowań, kręgów znajomych. Wszystko to jest cenną zdobyczą dla hackerów. Jak się przed nimi bronić?



Zasada 1: Zostań na Facebooku

Każda domena, którą linkuje znajomy na swojej osi czasu a nie znajduje się w domenie Facebook.com, może stanowić zagrożenie. Dokładnie sprawdzaj adres linkowanej strony, staraj się unikać spontanicznego klikania we wszystko co cię zainteresuje.

Zasada 2: Nie instaluj żadnych aplikacji ani wtyczek do przeglądarki, które łączą się z twoim kontem Facebooka. 
 
Wszelkiej maści przestępcy i hakerzy doszli już do etapu kiedy budują i promują w różnych serwisach aplikacje, które pozwalają integrować się z Facebookiem. Pozwolą one poznać dane jakich użytkownik używa do logowania się a następnie pozyskać niezbędne informacje.

Zobacz także listę 43 typów fałszywych aplikacji, których celem jest odwrócenie uwagi użytkownika.

Zasada 3: Nikomu, ale to nikomu nie podawaj swojego hasła.

Im więcej osób zna twoje hasło tym gorzej, nawet jeśli im ufasz, bądź świadom, że osoba to może zwyczajnie zapomnieć o pewnych zasadach bezpieczeństwa i nawet twoja ostrożność zda się tutaj na niewiele.

Zasada 4: Długie hasła

O tym wiedzą wszyscy, wciąż jednak tylko ułamek wszystkich ludzi pamięta o tej zasadzie i tworzy długie, skomplikowane hasła.

Zasada 5: Uważaj na maile od Facebooka.

Jeśli kiedykolwiek otrzymasz maila od Facebooka, w którym proszą cię o uzupełnienie jakichkolwiek danych - upewnij się, że masz się połączyć z portalem a nie jakąś podszywającą się pod niego stroną. Pamiętaj, Facebook nigdy nie będzie cię prosił o podanie określonych danych przez telefon czy maila.

Zasada 6: Nie bierz udziału w ankietach

Lubisz testy osobowościowe? A czy wiesz, że sprytny psycholog może odpowiednimi pytaniami pozyskać bardzo dużo wiedzy na twój temat? A czy równocześnie dana ankieta nie prosi cię o dostęp do określonych danych? To wszystko sprytna metoda aby potem móc wykorzystać twój profil osobowy.

Wszystkie te zasady to jedynie owoc doświadczenia wielu użytkowników i specjalistów od zabezpieczeń, z pewnością może ich być więcej, nie wykluczone też, że istnieją już teraz inne metody, o których tutaj nie wspomniałem. Tak czy inaczej, bądźmy ostrożni.



źródło: cyberwarzone.com

środa, 15 lipca 2015

Iran powraca do gry, czy Rosja to przetrwa?

Koniec negocjacji między liderami ONZ a Iranem oznacza koniec pewnej epoki. Teheran wychodzi z międzynarodowej izolacji i rozpoczyna grę ze światowymi mocarstwami, jego zasoby węglowodorów mogą jednakże powaznie zaszkodzić Rosji. 
 
 

W dniu dzisiejszym doszło do jednego z najbardziej przełomowych wydarzeń ostatnich lat. Zakończone ponad dwoma tygodniami intensywnych negocjacji rozmówy między Iranem a państwami-członkami rady bezpieczeństwa ONZ oraz Niemiec zakończyły się porozumieniem, na mocy którego Teheran nie będzie miał już kłopotów ze swoim programem atomowym i może kontynuować swój program wzbogacania uranu.

Na mocy traktatu ONZ uzna Iran za mocarstwo atomowe a komentatorzy już teraz uznają to wydarzenie za jedno z najważniejszych w dotychczasowej kadencji Baracka Obamy. Prezydent Iranu, Hassan Rouhani określił porozumienie jako "nowy rozdział w światowych stosunkach" - trudno się z nim nie zgodzić, zważywszy na fakt, że ponowne uznanie Iranu jako istotnego gracza na arenie międzynarodowej będzie miało poważne skutki w przeszłości. Teheran jest obecnie na rozdrożu pomiędzy Chinami a USA, gdyż oba mocarstwa dostrzegły rolę jaką przyjdzie już wkrótce odegrać Persom. Z jednej strony są oni ważnym sojusznikiem w walce z Państwem Islamskim a także czynnikiem, który może równoważyć na Bliskim Wschodzie wpływy Turcji i Arabii Saudyjskiej. Z drugiej zaś strony dla Chin terytorium Iranu ma znaczenie kluczowe z innych względów - chodzi o budowę nowego Szlaku Jedwabnego, które siłą rzeczy musiałby przebiegać przez Iran. Chińczykom będzie więc zależeć na bliskich współpracy.


A Rosja? To wydawać by się mogło główny przegrany tych negocjacji, pojawienie się irańskiej ropy na światowych rynkach może jeszcze bardziej obniżyć jej cenę a tym samym zachwiać pozycją Moskwy i głównego źródła jej obecnej potęgi. Jeśli więc Rosjanie nie przewidzieli jakiegoś innego scenariusza, już wkrótce mogą borykać się poważnymi problemami gospodarczymi, a być może także nowym kryzysem politycznym.



- See more at: http://pomocnicy.blogspot.com/2013/04/jak-dodac-informacje-o-ciasteczkach-do.html#sthash.uAMCuvtT.dpuf